sobota, 26 listopada 2011

Trochę o mnie i trochę o nim.

Wakacje u mojej babci na wsi- tam 2 lata temu w sumie wszystko się zaczęło., tam go poznałam. Pewnego wieczoru koledzy organizowali ognisko i nas zaprosili, więc poszłyśmy z dziewczynami. Po ognisku wróciliśmy do domu razem z niektórym chłopakami, między innymi W., do którego jakoś nie byłam wcale przekonana. Później nie widziałam go ani razu, do czasu gdy w dniu mojego wyjazdu napisałam mu smsa, że fajnie było go poznać i że chciałam się pożegnać, nie odpisał, zadzwonił. Wieczorem, pakując się do końca, usłyszałam telefon, to on dzwonił. Odebrałam, chciał, żebym na chwilę wyszła na drogę przed dom, bo on tam czeka. Czekał tam razem z jakimś swoim kolegą. Chwilę rozmawialiśmy, ale byłam mega pozytywnie zaskoczona, że przyjechał specjalnie tylko po to by się ze mną pożegnać. To było miłe z jego strony, naprawdę.
Przez cały rok jakiś tam kontakt utrzymywaliśmy ze sobą, czy to przez Internet czy telefonicznie. Takim sposobem cały rok minął, aż do następnych wakacji. Moja siostra pojechała tam wcześniej, beze mnie, ponieważ ja musiałam zostać w mieście. Cieszyłam się, że zobaczę W., ale widzieliśmy się zaledwie dwa razy i to zawsze w obecności osób trzecich. Przez cały rok znów utrzymywaliśmy ze sobą kontakt, na czym mi zależało. W Dzień Kobiet napisał mi życzenia i pytał się czy dostałam od kogoś jakiegoś kwiatka, a że kwiatka dostałam i to nie jednego, bo od kolegów z klasy i od chłopaka mojej siostry, to W. odpisał, że ja od jakiegoś kolesia dostaje kwiatka, a on mi tylko głupie życzenia jest w stanie napisać. Te życzenia znaczyły dla mnie o wiele więcej niż ten kwiatek. Od marca do wakacji szybko zleciało. Znów z siostrą miałyśmy zamiar pojechać na wieś do babci, a W. nic o tym nie wiedział. Na dworzec przyjechała po nas kuzynka  właśnie z W. Byłam zdziwiona, bo przecież on nic nie wiedział o naszym przyjeździe ale cieszyłam się. Gdy dojechałyśmy, oni czekali  już na dworcu, jego widok od razu wywołał uśmiech na mojej twarzy, przytulił mnie mocno i uściskał. Prawie codziennie przychodził z kolegami i często długo siedzieliśmy do rana. Jednego  wieczoru powiedział, że nie chciałby zawieść mojego zaufania. Któregoś dnia byliśmy na krótkim spacerze i zapytał się mnie, czy miałam/mam kogoś, powiedziałam mu co i jak i skierowałam to samo pytanie w jego stronę, a on mi odpowiedział, że jeśli już o kimś myśli, to ja zawsze jestem na pierwszym miejscu. Kurcze, to było miłe. Po chwili miałam wrażenie, że chciał mnie pocałować, chyba się nie odważył. Któregoś dnia dziewczyny wpadły na pomysł, by zagrać w karty w kuku na „pytania i zadania”. Pech chciał, że W. dwa razy przegrał i…i zadania od jego kolegów brzmiały: pocałuj ją. W środku gdzieś tam skakałam z radości, ale obawiałam się czy on to będzie chciał zrobić. Nic się nie odzywałam, czekając na jego reakcję, jego ruch, zrobił to. Czułam wypieki na całej twarzy, z jednej strony się cieszyłam, ale z drugiej strony, kurcze, no przecież nie tak wyobrażałam sobie swój pierwszy pocałunek, no ale cieszyłam się, ze to on był tą osobą. Po tym co się stało zastanawiałam się, czy gdyby nie ta cała sytuacja, czy bez tego, by mnie pocałował? Bez namowy żadnych osób? Tak się stało w dniu mojego wyjazdu, inni poszli wieczorem robić ognisko, a W. został ze mną w domu. Rozmawialiśmy, całowaliśmy się, było super. Nawet miałam wrażenie, że chciał coś więcej, czułam to. Oczywiście namawiał mnie bym jeszcze została, pomimo wszelkich chęci, nie mogłam. W tegoroczne wakacje bardzo dużo się wydarzyło i niczego nie żałuję. Pożegnaliśmy się.
Czy to jest miłość, czy zwykłe zauroczenie, nie wiem. Coś do niego czuję, ale nie potrafię tego określić. Nadal mamy kontakt, czasem lepszy, czasem gorszy, ale jest. Chyba nie warto się nakręcać i robi
ć sobie złudne nadzieje. Za bardzo mnie to męczy. Odpuszczam.


P.S. Kiedy w końcu zacznę się uczy
ć do matury? Potrzebuje motywacji!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz