sobota, 10 grudnia 2011

I move forward! This must go:)

Po tej ostatniej "rozmowie" z W. nie było super. Jakoś zakończyła się tak niefajnie, nie wiem. To, że mu napisałam, że nie wiedziałam, czy to wszystko nie skończyło się dla niego z dniem mojego wyjazdu, to on to chyba odebrał w formie jakiegoś zarzutu, bo się strasznie oburzył, że za kogo ja go to nie uważam. A przecież ja nic takiego nie miałam na myśli, nie pomyślałam o nim w ten sposób. Miałam na myśli, to, że chyba czasem tak jest(nie zawsze, ale zdarza się tak), że jak ktoś wyjedzie, nie ma się z tą osobą jako tako kontaktu, to najzwyczajniej w świecie się o tej osobie zapomina i się nie przejmuje myśląc "było fajnie, ale było-minęło". Kurcze! Ale miałam  prawo tak pomyśleć, ja po prostu nie byłam pewna jego uczuć i chciałam się upewnić-tylko tyle. Szczerze powiem, że to był chyba pierwszy moment kiedy mnie wkurzył i kiedy pomyślałam, że najwidoczniej on jeszcze nie dorósł do poważnego związku. Jestem w ogóle ciekawa czy on się odezwie po tym jak pisaliśmy, ja nie będę do niego pierwsza pisać, po tej rozmowie, to nie mam ochoty.
Po całym tygodniu przemyśleń i rozmów z bliskimi mi osobami, doszłam do wniosku-po co to wszystko? Postanowiłam, będę starała się się o nim zapomnieć. Nie mówię tu o zakończeniu z nim znajomości-nie, może ograniczyć, albo po prostu nie traktować tego wszystkiego na serio i nie nakręcać się, podchodzić do tego z dystansem. Jestem pozytywnej myśli, nie mam innego/lepszego wyjścia.
Trzymajcie za mnie kciuki:)
A tak, poza tym wszystkim, to byłam wczoraj z Donią na lodowisku. Były też jej dwie koleżanki i Łukasz.
Było fajnie, trochę ruchu zawsze wskazane:) Oczywiście jak zwykle bez żadnej gleby, bo nie liczę, tego, że gdy jechałam z Donią, to ona się wywróciła i przy okazji pociągnęła mnie za sobą haha :D
A w szkole? Ogólnie, dużo nauki, a jeśli chodzi o klasę to trochę zaczyna mnie denerwować.W ostatni dzień przed przerwą świąteczną, jak zwykle, mają być wigilijki klasowe. Ale jak to moja klasa-zawsze musi być jakieś "ale". Niektórzy chcą się składać na prezenty, inni nie- w tym ja. Ale ok, mi chodzi o to, żeby to była decyzja całej klasy, jeśli większość będzie "za" prezentami, to ja się dostosuję, ale kurcze, żeby nawet nie można było wypowiedzieć własnego zdania.. Jakby prezenty były najważniejsze w święta, to jest chore. Tym bardziej, że niektórzy z klasy nie są świadomi tego, że dla innych dać te głupie 30 zł to jest dużo, nie mówiąc już, że na studniówkę, tablo itd. znów trzeba dać pieniądze. Ostatnimi czasy mam dosyć mojej "kochanej" klasy, gdyby nie A. i N. w klasie to chyba bym się zadźgałaaaa.
Kurde, podoba mi się szal-komin. Muszę taki mieć:P Jeśli mama od N. jej zrobi taki właśnie i będzie on fajny to będę musiała poświecić oczkami przed N. i ładnie poprosić :D
P.S. mam zakład z K., ciekawe kto się pierwszy odezwie- napewno nie ja, No way!:P

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz