wtorek, 10 stycznia 2012

Jedną noga w "Noworocznym Roku"

No i już o krok w Nowym Roku.., jak to ktoś z mojej klasy powiedział- Najlepsze życzenia z okazji "noworocznego roku" haha masło maślane:P
Sylwestra spędziłam w Krakowie na mieszkaniu u siostry. Pojechałam tam z bratem. Szczerze powiedziawszy to nie byłam zbytnio przekonana do tego, bo przecież nikogo tam nie znałam i w ogóle, ale stwierdziłam, że wolę jechać niż siedzieć z ojcem w domu :) No i było suuuuper, naprawdę bardzo fajnie się bawiłam, pomijając lekki "kryzys" już na samym początku imprezy, ale potem było już tylko lepiej i bawiliśmy się do 8 rano:) Wszystkie koleżanki i koledzy od siostry byli bardzo mili i fajni :) Dzięki tej imprezie już chociaż jedno postanowienie noworoczne jest- ograniczać alkohol! tzn może po prostu "nauczyć się pić".
Dwa dni temu dzwoni telefon- to moja przyjaciółka i mówi, że ma dla mnie niefajną wiadomość- tata naszej koleżanki popełnił samobójstwo. Kiedy to usłyszałam byłam w totalnym szoku, to jakaś masakra. Co ona teraz musi sobie myśleć, z jakiego powodu on to zrobił? Nie kochał jej ani jej matki? To bez sensu. Dlaczego odebrał sobie w taki sposób to co miał najcenniejsze? Nie potrafię tego pojąć, jak tego, że dlaczego w takim razie miał odprawioną Mszę? Dzisiaj był jego pogrzeb. Nie potępiam go, broń Boże, bo przecież go nawet nie znałam, ale po prostu nie rozumiem dlaczego osoba, która popełniła samobójstwo miała odprawioną Mszę? To raczej niezgodne z prawami Kościoła katolickiego przecież. Całe dnie teraz myślę o niej i bardzo jej współczuję i poniekąd potrafię postawić się w jej sytuacji, dlatego wiem jak bardzo jest jej teraz potrzebne wsparcie w nas wszystkich.
No i wygrałam zakład, nie odezwałam się pierwsza. Co prawda, to najmniej istotne akurat, bo napisał do mnie, żeby się poradzić w ważnej dla niego sprawie. Cieszę się, że ma on do mnie zaufanie, chociaż on, bo ostatnio się przekonałam, że moja najbliższa mi siostra nie ma do mnie zaufania. Wiadomym jest jak to bywa między siostrami, że się kłócimy i raz jest lepiej raz gorzej, ale bardzo się na niej zawiodłam.
Za niecałe 3 tygodnie moja studniówka, już się nie mogę doczekać, bo to w końcu najważniejsza impreza w moim życiu jak na razie :) Do fryzjera się nie wybieram, siostra mnie uczesze jakoś a makijaż zrobi mi kuzynka (mam nadzieje, że przykryje mi jakimś sposobem to "coś" na nosie:P). Chciałabym, żeby wszystko się udało i wyszło jak najlepiej, a szczególnie nasz piękny polonez :D Na próbach nie powiem, wychodzi nam całkiem całkiem, ale obawiam się jak to wyjdzie na studniówce, bo prawdopodobnie będę skręcała wraz z moją partnerką i partnerem w inną stronę niż się uczyliśmy, trzeba być dobrej myśli! :) Z dziewczynami mamy tylko jeden cel na studniówce: dobrze się bawić i się najeść za wszystkie czasy :D

A co do pozostałych postanowień noworocznych, narazie żadnych, może przyjdą z czasem, a może lepiej nic nie postanawiać?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz