niedziela, 5 lutego 2012

100 :)

Dokładnie tydzień temu miałam studniówkę. Końcem końców, nie robiłam nic z włosami, tzn wyprostowałam je tylko (najbardziej chyba jak sie dało!:P), a makijaż zrobiła mi kuzynka, wyszedł super. Byłam nawet zadowolona z tego jak wyglądałam:)
Studniówka♥
Jednym słowem było zarąbiście:) Ale może od początku. Wiadomo, najpierw polonez-nie wiedziałam, że będę się tak stresować, kurcze miałam zamiar do tego podejść na luzie a jak przyszło co do czego to nogi się pode mną uginały a ręce trzęsły haha, no ale naszej grupy polonez wyszedł lepiej niż tej drugiej grupy, ogólnie nie było źle :) no i potem zaczęli grać DJ'e. No nie powiem, przez pierwsze 3 sekundy, siedząc sama przy stole, pomyślałam "cholera, czemu nie wzięłam żadnego kolegi jako osoby towarzyszącej, teraz pzynajmniej nie siedziałabym sama jak idiotka", ale baaardzo szybko zmieniłam swój tok myślenia, gdy nagle usłyszałam moje "nossa" :D i ruszyłam z siostrą w stronę parkietu i od tego momentu baardzo rzadko z niego schodziłam. Myślałam, że DJ'e będą puszczać tylko same jakieś takie hity, ale całe szczęście, znalazło się także mnóstwo disco polo:P W połowie imprezy fotografowie wymyślili sobie, że zrobią klasowe zdjęcia (troche wczaaas..), no i zrobili, a potem same dziewczyny z podwiązkami, tzn te które miały, bo nie powiem, dużo znalazło się takich, które nie miały. Ja nic nie mówie, wiadomo, że to jest zabobon, tak samo jak czerwona bielizna w dniu studniówki i w dniu matur, czy nieobcinanie włosów przed maturą, ale ja osobiście tą podwiązkę traktowałam bardziej jako tradycje, aniżeli zabobon, bo mi właśnie ona się ze studniówką kojarzy i absolutnie nie mam sobie za złe, że miałam ją w tym ważnym dla mnie dniu :) Co mnie pozytywnie zaskoczyło, przed studniówką kontakt odnowił pan ze sportówki, napisał jakiegoś smsa. Nawet poprosił mnie raz do tańca na studniówce(nie wiem czy słusznie, ale zdawało mi się, że chciał ze mną jeszcze kilka razy zatańczyć, ale tak jakby nie miał odwagi poprosić? sama nie wiem, to tylko moje przypuszczenia zresztą), a co mnie zdziwiło, gdy wróciłam do domu (godzina już 6.00 była) napisał smsa czy dotarłam już do domu i ogólnie jak po studniówce i że szkoda, że tak mało ze sobą potańczyliśmy. Kurde, to ja mam kolesia do tańca prosić czy co? No trochę mi się to nie widzi, oczywiście mu tego nie napisałam, ale chyba sam powinien się tego domyślić.. Dziwne to było. No i można powiedzieć, że kontakt chyba znów się urwał, a szkoda.
A tak aktualnie, to za mną już pierwszy tydzień ferrii. W pierwszym tyg. byłam u przyjaciółki z drugą przyjaciółką i spędziłyśmy wpólnie super czas, chyba zdążyłyśmy wszystkich obgadać :P Dzisiaj byłam pierwszy raz na ściance wspinaczkowej, było fajnie, ale ręce mnie strasznie bolą:P Ogólnie to bardzo się cieszę, że cały czas utrzymuję kontakt z K, pomimo tego, że nie możemy się zobaczyć. A co do W- zrywam z nim kontakt. Tzn on tego jeszcze nie wie, bo mu o tym nie powiedziałam, muszę się w końcu zebrać na odwagę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz