Juz mam serdecznie dosyc. Matura z polskiego juz za mną, stres niesamowity, jak dla mnie. Nie poszła mi za dobrze, ale zdac zdam. Nie wiem sama, ale bardzo to wszystko przeżywam, a na dodatek inni zamiast mnie jakos wspierac to jeszcze bardziej dołują tekstami typu na ile to oni % zdali mature, ze nie moge byc gorsza. Przed wyjściem na mature z polskiego właśnie oto takim sposobem siostra mnie totalnie dobiła, że aż się popłakałam w czasie drogi. To wszystko mnie jakos przerasta, a najgorsze dopiero przede mną-biologia i chemia. Wiem, że powinnam byc optymistycznie nastawiona, ale czuje, że nie pójdzie mi to najlepiej.. Sama nie wiem. Boję się masakrycznie i to wszystko bardzo dużo mnie nerwów i łez kosztuje.
Momentami (a w sumie przeważnie) mam to wszystko w dupie i zero chęci do nauki, na cokolwiek.
A z pozytywniejszych rzeczy? Zaczęłam prace i chyba jestem na dobrej drodze, żeby mnie tam przyjęli po maturze. Może chociaż to mi się uda?
Momentami (a w sumie przeważnie) mam to wszystko w dupie i zero chęci do nauki, na cokolwiek.
A z pozytywniejszych rzeczy? Zaczęłam prace i chyba jestem na dobrej drodze, żeby mnie tam przyjęli po maturze. Może chociaż to mi się uda?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz